Od jakiegoś czasu poszukujemy do zespołu nowego narybku. Nie jest to ani łatwe, ani wbrew pozorom przyjemne. O ile rozmowa rekrutacyjna dotyczy szkół i kursów (których młodzi obecnie mają co niemiara) jest jeszcze miło, gorzej się robi gdy trzeba ich sprowadzić na ziemię przy oczekiwaniach finansowych. Oczywiście rozumiem że wykształcenie kosztowało, że minimalna krajowa nie powala a dla człowieka zaczynającego samodzielne życie, może nie starczyć na co weekendowe imprezowanie. Niestety, brak doświadczenia nie nadgoni się żadną szkołą, chociażby specyfikacje pracy w danej branży są bardziej pożądane niż studia nie mające związku z podejmowanym stanowiskiem.

Młodzi wiedzą lepiej

No cóż… przechodził to niemal każdy z nas – wiek wszechwiedzy 😉 czyli taki etap w życiu że wszystkie rozumy się pozjadało. I na nic tłumaczenia i logiczne informacje, ba, tu nawet sama matematyka by nic nie wskórała, dlatego czasem łatwiej było odpuścić i na pożegnanie powiedzieć „Ewentualnie skontaktujemy się…”
Jest jednak taka grupa osób którym zależy i na tej pracy i na wyższej pensji, a na dowód swoich oczekiwań mają ogrom argumentów. Przyznam że po kilkunastu rozmowach zaczęłam zastanawiać się gdzie popełniamy błąd wychowawczy że rośnie kolejne pokolenie roszczeniowo-konsumpcyjne. Teoretycznie czasy są bogate, niemal każdy posiada tzw. komórkę, niezły komputer, swobodny dostęp do mediów, sklepy pełne są towaru wszelakich rodzajów i nic dziwnego że dzieciakom odbija. Z drugiej strony widzą co się w Polsce wyprawia, jak bardzo wzrasta napływ taniej siły roboczej z zachodu, a rodacy wciąż wolą pracować za granicą, bo jednak tam zarobią więcej.

Jak wróciła mi wiara w młodzież

Któregoś dnia trafiła do mnie dziewczyna tuż po studiach pedagogicznych. Młoda, ładna, sympatyczna. Z powodzeniem mogła by pracować w prywatnej placówce, zarabiając więcej za mniej godzin pracy, jednak skoro przyszła do nas trzeba było podjąć rozmowy. Na szereg zadanych jej pytań odpowiadała standardowo i grzecznie, ale gdy przeszliśmy na rozmowy o pensji mile mnie zaskoczyła.
Jako jedna z nielicznych doskonale rozumiała że bez doświadczenia zbyt wiele oczekiwać nie może. Na pytanie czy starczy jej na imprezy, odpowiedziała że na niewielkie owszem, ale bardziej zależy jej samodzielnie zamieszkać. Po latach nauki wreszcie zdecydowała się żyć skromnie lecz na własny koszt. Na wielką karierę i wielkie pieniądze przyjdzie jeszcze czas.