Niby nic takiego… w dzisiejszych czasach bardziej dziwi nie posiadanie jego. Właściwie każdy młody człowiek zaraz po osiągnięciu pełnoletności kieruje swoje kroki do szkoły jazdy. To, czy i za którym razem zda, to już zupełnie inna sprawa.

Sprawy ważniejsze niż moje prawko

Pochodzę z biednej rodziny. Jak to mawiają „w domu się nie przelewało” więc rodziców nie było stać na moje prawo jazdy, a gdy mogłam sama sfinansować, życiowe problemy zawsze były ważniejsze niż możliwość samodzielnego prowadzenia auta. Były to czasu kiedy jeszcze komunikacja działała dosyć sprawnie dlatego zbytnio nie odczuwałam braku prawka. Gdy wreszcie dzieciaki na tyle podrosły abym mogła myśleć o sobie okazało się że moja samodzielność nie odpowiada mojemu partnerowi. Przez kilka lat męczyłam się zdana na jego łaskę i pewnie gdybym w końcu nie dowiedziała się że jego zachowanie to przemoc psychiczna, tkwiła bym w tym do dziś.

Początek nowego życia

Prawo jazdy było pierwszym krokiem do mojej wolności, pierwszą sprawą załatwiona dokładnie tak jak chciałam. Teoretycznie nic wielkiego, ale dla mnie ten kawałek plastiku ma ogromne znaczenie. Wiadomo że gdy postawi się pierwszy krok, kolejne przychodzą łatwiej.
Dziś mija kolejna rocznica pomyślnego zdania egzaminu praktycznego… każdemu życzę takiego dnia, dnia przełomu i ogromnych zmian na lepsze.

a!