Świat reklamy to straszne ścierwo, twierdziłam tak zanim tam weszłam a moja praca tylko to potwierdziła.

Rozglądając się wokół otacza nas mnóstwo rzeczy niepotrzebnych albo wybrakowanych, które są kupowane przez miliony tylko dlatego że jakiś cwaniak potrafił to wypromować. Zasada promocji działa również w drugą stronę – to co nie trafi na dobrą reklamę, nie będzie istnieć. Co prawda teraz mamy czasy gdzie wreszcie demokracja jest realna, a o sukcesie decyduje nie jakiś gbur zza biurka (przynajmniej już nie zawsze), ale ludzie którzy mieli okazję coś zrobić/zobaczyć/pokazać chociażby na nagraniu telefonem.

Niestety, przepiękna ballada Roberta Rozmusa powstała przed epoką internetu w Polsce. Nie przypadła do gustu władzom mediów w latach jej powstania, a co za tym idzie nie miała szans stać się hitem formatu na jaki zasługuje. Jednak dla wielu dzisiejszych 40-latków na zawsze pozostanie ona the best wakacji naszej młodości 😉